Fotografia ślubna przeżywa w ostatnim okresie swoisty renesans. W 2007 roku na ślubnym kobiercu stanęło około 250 000 par. W tym roku również można oczekiwać liczby przekraczającej magiczne ćwierć miliona zawartych związków małżeńskich. Na początku 2000 roku liczby te były mniejsze i to o prawie 100 tysięcy, a podobne do obecnych wyników odnotowywano ostatnio jeszcze za czasów komunistycznych.
Na taki stan rzeczy ma wpływ kilka czynników, z których prawdopodobnie najistotniejszym jest wchodzenie w wiek produkcyjny wyżu demograficznego z początków lat 80. Jak zatem trwająca od prawie 3 lat ślubna eksplozja, wpływa na rynek fotografii ślubnej? Tanieje sprzęt, popularyzacja fotografii za sprawą jej digitalizacji nabrała rozpędu. Wraz ze wzrostem ślubów i wesel, wzrosła liczba chętnych by popstrykać, a przy okazji coś zarobić i dobrze zjeść w ciągu wolnego weekendu. Nierzadko stawki nowicjuszy są rażąco niskie, co skutecznie burzy krew innych co już na niejednym weselu się bawili.
Nie będę ukrywał, ze do poruszenia tego tematu zainspirował mnie wątek z pewnego fotograficznego forum. Jest to apel do fotografów ślubnych wystosowany przez użytkownika STYX - oto jego fragment:
“Chłopaki Dziewczyny nie róbcie obsługi ślubów wesel za psie pieniądze.
Ceńcie swoje umiejętności, swój czas, amortyzacje swego sprzętu i swoje
zdrowie. Idzie przez kraj nowa fala zawierania małżeństw i tak się pewnie
utrzyma ze 2-3 lata. Ja wiem, że jest wolny rynek i każdy robi co chce,
ale na Boga nie obsługujcie imprez za 300 zl !!!…”
Był postulat i szybko znalazło się wiele osób które poparło jego treść. Wątek ciągnie się już od prawie 8 miesięcy i dość trudno w gąszczu setek postów odnaleźć takie, które prezentowałyby opozycyjny sposób postrzegania tego tematu. Na szczęście na forum znalazł się taki użytkownik jak Tea i w dosadny sposób skomentował powyższy postulat.
“Bardzo gorąco pragnę podziękować autorowi tego wielce pouczającego
wątku za to, że mogłem przypomnieć sobie takie terminy jak SYNDYKALIZM,
KORPORACJONIZM a nade wszystko SOCJALIZM z jedną z jego przewodnich
myśli dotyczących polityki gospodarczej, zwiększającej równość ekonomiczną
kosztem wolności gospodarczej. Dzięki Wam drodzy Towarzysze Forumowicze jak
żywa stanęła przed moimi oczami wizja związku zawodowego, albo nawet partii
politycznej na której czele stanie chwilowo wolny Jądruś L. który potrafi wywalczyć
nie tylko minimalne ceny skupu żywca wieprzowego, pszenicy, ale także
minimalne ceny usług fotograficznych, a w Unii Europejskiej zwiększy kwoty
klapnięć migawką przypadające na jednego fotografującego.[…]”
Dyskusja ma dużo więcej wątków (część jest warta poznania) i nie chodzi oczywiście o to, by je tu wszystkie przytaczać. Dwa powyższe cytaty autorstwa STYX i Tea, oddają dość dobrze zagadnienie z jakim mamy do czynienia. Po jednej stornie znajduje się obóz fotografów nieprzychylnie patrzących na kolegów po fachu, którzy oferują swoje usługi za “psie pieniądze”. Po drugiej stronie mamy nieliczną w sumie grupę osób, którzy nie widzą sensu lub powodu by nawoływać kogokolwiek do fotografowania za co najmniej taką a nie inną kwotę.
Kto ma zatem racje? Jak to się ładnie mówi - klient ma zawsze rację. Jeśli młoda para zechce wydać na swoją ślubną sesję, czy reportaż całe 400zł, to zapewniam że znajdzie się właściciel aparatu, który się tego podejmie. Nie pomogą postulaty, ani okrzyki o psuciu rynku. Rynek bowiem psują chore mechanizmy i ograniczenia, a nie różnorodność cen i usług. Sprawny rynek to rynek wolny, co udowodnił już nie jeden ekonom noblista i co niestety ciężko przychodzi pojąć wielu “foto-przedsiębiorcom”.
Co zatem zrobić gdy w naszym niewielkim miasteczku dwóch konkurujących z nami fotografów oddaje swoją artystyczną duszę za “marne grosze”? Można zrobić dwie rzeczy - albo poszukać nowego zajęcia, albo postarać się aby nasze usługi były dla potencjalnych klientów tyle warte na ile sami je wyceniamy. Trudno określić jak dużą grupę tworzą ślubni fotografowie w naszym kraju, ale można spokojnie założyć że są to dziesiątki tysięcy osób. Kiedy chcielibyśmy zrobić listę tych którzy potrafią się zaprezentować i stworzyć przynajmniej zalążek tego co nazywamy marketingiem, okaże się niestety, że wcale nie jest to takie proste.

Całkiem niedawno przygotowywałem tekst “Fotograf w sieci - blogowanie częścią fotograficznej działalności” w którym chciałem umieścić przykład polskiego fotografa, który efektywnie wykorzystuje internetowe narzędzia do promocji i budowania swojego wizerunki i marki. Nie znalazłem tego co chciałem, ale kilka dni potem przypadkowo natrafiłem na stronę Magia Fotografii. Znajdziecie tu dokładnie to o co mi chodziło. Dopracowane zdjęcia, estetycznie “oprawione”, oraz osobisty blog, wzbogacony nawet o tak mądrą rzecz jak film z sesji zdjęciowej. Właściciel strony - Paweł Czernik - nie narzeka na ilość zleceń, co dosadnie ukazuje ilość zarezerwowanych terminów.
Nie pytałem ile kosztuje sesja ślubna u Pawła, ale nikt chyba nie spodziewa się po takim poziomie prac kwoty równej przysłowiowemu funtowi kłaków. W gąszczu fotografujących znaleźć można fotografów z powołaniem i klasą, tak samo gdzieś tam istnieją klienci, którzy bez wahania zechcą zapłacić odpowiednią sumę za zdjęcia wykonane właśnie przez tych fotografów.
Cena jest tylko jednym z czynników, który wpływa na popyt. Zastanówcie się ile razy płaciliście, nawet kilka razy więcej niż musieliście, za jakąś usługę lub towar “tylko dlatego” że było to markowe, miało styl, albo jakąś oryginalną cechę. Jeśli taka jest właśnie Wasza fotografia i potraficie to odpowiednio zaprezentować, to z pośród tych 250 tysięcy par, znajda się takie, które pozwolą Wam efektywnie działać na tym “popsutym rynku”.
Komentarze:
Twój komentarz:
Archiwum | Autorzy |
Pomoc | Kontakt
o 24foto | Regulamin |
RSSowo | Lablog
|










Paweł Dworniak
Mogę odnieść tekst jedynie do siebie - nie czuję się na siłach podejmować wątek z ogólnej, krajowej perspektywy. Fotografuję od lat kilku, nie uważam się za specjalistę ale miło mi gdy zdjęcia się podobają i nawet często się tak dzieje. Fotografuję z zamiłowania do tematu, nie muszę na zdjęciach zarobić co nie znaczy że nie lubię. Nie jest to jednak priorytet. Pech (w tym kontekście) że akurat zajmuję się fotografią reportażową i podróżniczą.
Ostatnio coraz częściej dostaję propozycje “zrobienia” ślubu - ludziom wydaje się, że jak masz aparat to dasz radę. A ja mam trzy aparaty czyli jeszcze lepiej:) Takie rozumowanie przyświecało dotąd wszystkim osobom które kontaktowały się ze mną w sprawie wesel.
Nie wiem czy ktoś z Was ma pojęcie ile wysiłku i balansowania na krawędzi obrażenia się wymaga wytłumaczenie że ja nie umiem zrobić zdjęć ślubnych, nie mam do tego odpowiednich obiektywów czy oświetlenia. Raz byłem na weselu jako gość ale także wtedy bez aparatu. Najczęściej proces odmawiania trwa kilka dni - podchody raz z jednej, raz z drugiej strony, prośby, na szczęście gróźb jeszcze nie było. Im bliżsi znajomi tym proces bardziej natarczywy. Proste powiedzenie “nie zajmuję się ślubami” wystarcza jedynie wobec obcych, znajomi są skłonni położyć na szalę wzajemną ze mną relację byle tylko “mieć foto taniej”! Moim skromnym zdaniem nieumiejętne fotografie ze ślubu to idealna metoda na popsucie przyjaźni czy znajomości, ale nikt tego nie rozumie! Jak mantrę powtarzają że widzieli moje zdjęcia z Afryki czy innych regionów, więc na ich weselu też zrobię ładne. Jak mam odpowiedzieć? Konsekwentnie mówię “nie”, odsyłam do stron fotografów ślubnych z regionu łódzkiego a oni za chwilę wracają i mówią “drogo”. Pytam czy chociaż patrzyli na zdjęcia tam umieszczone, a oni że nie, że tylko zadzwonili zapytać o cenę…
Nie mogę trafić do ludzi z informacją, że ślub i wesele zwykle ma się raz w życiu (a przynajmniej nie co tydzień) więc albo będzie od razu bardzo dobrze albo źle czy bardzo źle. Każdy wydał na imprezę jakieś bajońskie sumy, a na końcu chce oszczędzić dwa tysiące (kwota przykładowa) na fotografiach. Zupełnie tego nie rozumiem, nie wiem jak można tak myśleć. Jak widać można i jest to bardzo rozpowszechnione.
Mogę sobie wyobrazić jak często fotograf zajmujący się ślubami słyszy “ojej! a mój kuzyn robi fotki za 400zł. Ręce opadają na tak sformułowany zarzut.
Aleksy Antoniewicz
Bardzo dobry tekst. Mozna chyba powiedziec, ze tez mnie dotyczy jako, ze kilka wesel zrobilem w zyciu.
Szczerze mowiac nie bardzo rozumiem jak mozna robic zdjecia na slubie za 300 zl. Przeciez to jest ponizej kosztow. Sam aparat by sie zwracal kilka lat, same odbitki moga kosztowac podobna kwote, a przeciez tu chodzi o to, zeby tez cos na tym zarobic.
Moim zdaniem jakosc nie idzie w parze z niska cena. Problem jest w mentalnosci ludzkiej. Kienci kojarza zdjecia z tanimi odbitkami z hipermarketu i mysla, ze to wszystko. Nie zdaja sobie sprawy z tego, ze po weselu jest jeszcze mnostwo innej roboty i koszty profesjonalnych materialow sa zdecydowanie wieksze niz amatorskich.
Raz poproszony zostalem o zrobienie zdjec komunijnych u prawie rodziny. Nie odmowilem, ale poprosilem, zeby kupili dla mnie odpowiednia ilosc filmow, tych drozszych i powiedzialem, zeby dali kase na wywolanie itp. W szoku byli, ze to wszystko tyle kosztuje. Od tamtej pory wiecej mnie nie prosza.
Do Pawla:
Rozumiem co to znaczy odmawiac znajomym. Kilka razy rfotografowalem u znajomych i byly to najgorsze zdjecia jakie zrobilem. Juz wiecej nie dam sie namowic. Jak juz ide na wesele to po to zeby sobie pojesc.
w.ig
Wielu osobom wydaje się, że jak ktoś ma lustrzankę zdjęcia same się zrobią. Nic bardziej mylnego. Co prawda fotografowanie ślubów i wesel nie jest sztuką przez duże “S” lecz aby uzyskać dobre efekty fotograf musi posiadać doświadczenie, wiedzę, odpowiedni sprzęt (lampy, obiektywy) oraz trochę talentu. Jeżeli do tego doda się fakt, że prawie każde zdjęcie wymaga jeszcze obróbki na komputerze (choćby kadrowanie, a przecież niektóre zdjęcia wymagają poważniejszego PSucia) to 300 zł jest grubo poniżej kosztów.
Lecz ja nie potępiam ludzi zamawiających usługi za 300-400 zł. Moim zdaniem to i tak lepsze rozwiązanie niż liczyć na fotografie z aparatów gości, bo jakość zdjęć od fotografa za 300zł i tak będzie lepsza oraz zwiększa się szanse na zdjęcia z kluczowych momentów ceremonii.
Z drugiej strony panny młode wydają po 2-4 tys zł na suknie a oszczędza się na fotografie, który mógłby tą suknie ładnie sfotografować.
1Rave
Poczulem sie wywolany do tablicy :) Zajmuje sie fotografia slubna i portretowa w USA. Zapewniam, ze problemy podobne. Mnostwo gosci z aparatami, nawet te z najwyzszej polki powoduja, ze czesto fotograf staje przed nie lada sztuka, aby udowodnic swoja wartosc.
Nie zgadzam sie, ze fotografia weselna jest to cos gorszego. Moim zdaniem jest to jedna z najtrudnieszych kategorii do fotografowania. Dlaczego tak sadze, otoz w fotografi weselnej mamy zarazem fotografie reporterska, portetowa, macro ( tak, tak), krajobrazowa itd. Nalezy dodac do tego stres, brak mozliwosci powtorzenia niektorych zdjec, oraz praca pod presja ( najczesciej matka pani mlodej)oraz fakt, ze musimy nie tylko myslec o robieniu zdjec, ale takze rezyserowac niektore ujecia. Dodam jeszcze, ze dosc czesto sie zdarza, ze ludzie sa na dopingu.
…ale sie rozpisalem ;)
I teraz puenta.
W USA od pewnego czasu zmieniono podejscie do traktowania fotografii weselnej w kategorii wydatku. Teraz nazywa sie to inwestycja i zareczam, ze nie ma w tym nic na wyrost. Ludzie po prostu inwestuja pieniadze w produkt jaki dostarcza fotograf.
Podnoszac swoje umiejetnosci sprawiam, ze rachunek za prace jaka wykonuje, nie powoduje u klienta poczucia wyrzucenia pieniedzy w bloto.
Artur Strąk
Suknia ślubna 3 000 zł
Samochód ślubny na jeden wieczór 1 000 zł
Czekoladowa Fontana 2 000 zł
Zespół 1 500 zł
Menu/posiłek 150 zł/osobę
Fotograf który ma to wszystko uwiecznić 300 zł
Artykuł ciekawy aczkolwiek powiela spojrzenie na to że to fotograficy sami psują rynek. Myślę że odpowiedź na pytanie dlaczego stawki za fotografowanie tak wyglądają jest gdzieś pomiędzy tym co napisał autor artykułu i koledzy a tym co uważam. Tak jak wspomniałem moje zdanie jest nieco odmienne w tym temacie, uważam że podstawową przyczyną takich cen jest niewidzialna ręka rynku, a więc my sami PM i Fotografowie. Dlaczego się tak dzieje? Fotografia ślubna w Polsce ma bardzo małe tradycje, w ogóle fotografia polska ma kilka silnych nazwisk i ?? dalej cisza, więc jak w takich warunkach ma się wykształcić dobry smak, umiejętność oceny co jest dobre a co jest kiczem czy wręcz tandetą. Czy ktoś z Państwa słyszał by w Polsce traktowano fotografię ślubną jak sztukę? Ja nie słyszałem, więc wniosek jest jeden, przed nami mnóstwo pracy, polegającej na edukowaniu, powtórzę to raz jeszcze EDUKOWANIU młodych. Sam jestem przykładem takich lekcji, każdego dnia budzę się i uczę, oglądając setki jeśli nie tysiące obrazów i ciągle się uczę. I pewnie będę się jeszcze długo uczył odgadując dlaczego jedno ujęcie jest lepsze od innego. Kluczem do sukcesu jest więc wypracowanie grupy klientów którzy będą umieli docenić pracę oraz końcową jakość oferowanej usługi. Zapewniam że tacy klienci, odrzucą ofertę za 300 zł i to nie z powodu jej wygórowanej ceny.
Druga przyczyna takiego stanu to ogólna zgoda PM i Fotografa (tak właśnie fotografa!), że zdjęcie z cyfrowego aparatu nic nie kosztuje! Jeśli nic nie kosztuje czyli jest za darmo jeśli za darmo to można się spodziewać usłyszeć któregoś dnia od Pani Młodej ?mogę prosić o zgranie wszystkich zdjęć z karty? Bo przecież to nic nie kosztuje?. No cóż tak jak napisałem, jesteśmy sami sobie winni, otóż spotkałem się z podejściem w którym fotograf traktował swoje zdjęcia jako zbiór ?pstryków? z którego to zbioru wybiera najlepsze foty, a ponieważ był to świadomy fotograf to wiedział ze zdjęcie może zyskać na obróbce od 30 do nawet 70% (i nie mam tu na myśli fotomontażu w Photo Shopie) po której, ten produkt nazwie fotografią. I w tym miejscu sprytna Panna Młoda złapała naszego bohatera, chcąc odzyskać należące się jej pstryki bo przecież one są za darmo. Gdyby nasz fotograf rozumiał że jego wrażliwość umiejętność wyczucia momentu uchwycenia uronionej łzy na policzku i złapania jej w jednym ujęciu jest wartością samą w sobie, nie dałby się tak podejść.
Tak więc moi drodzy, żyjemy w ciekawych czasach pełnych wielkich możliwości, bowiem stoimy na nie zaoranym polu jakim jest fotografia ślubna w Polsce. W którym z odrobiną talentu i samozaparcia każdy z nas może się otrzeć o geniusz Joe Buissink?a czy Marcusa Bell?a ;-)
Rafał Charlikowski
Niech każdy robi fotografię ślubną (i dowolną inną) za ile uważa - nawet za 1,22 PLN, ale niech każdy, kto robi fotografię zarobkowo, wystawia faktury, płaci podatki, odprowadza ZUS - jeśli tak będzie, to możemy mówić o wolnym rynku i prawie klienta do wyboru - niestety jest inaczej i dlatego ŚMIERĆ SZAREJ STREFIE!!!
Łukasz Sulka
Na boga nie uzywajcie określenia fotografik - to chory wymysł ZPAF-u - Związek polskich artystów fotografików….
W żadnym innym kraju i języku nie funkcjonuje taki termin jak fotografik;)
Sam staram się przebić przez całą mase pstrykaczy za 400zł ale nie jest to takie proste… dla par wciąż liczy się tylko i wyłącznie kasa, 500 odbitek + fotoksiążka…;(
A ja z uporem maniaka zabieram na sesje cyfre i sprzęt analogowy - coby młodzi mogli za 50-60 lat zobaczyć foty, a nie wspominać pozostałości po płytach dvd…
AVE wszystkim !
Ofelia66
Rafał Charlikowski napisał:ŚMIERĆ SZAREJ STREFIE!!! pozostaje mi się uśmiechnąć:-) Miałem ostatnio spotkanie dla osób które otrzymały dotacje na własny biznes. Rozmawialiśmy o wielu sprawach i ktoś rzucił temat, szarej strefy. Osoba z US powiedziała że nie da się walczyć z tą strefą i każdy fotografujący może powiedzieć że robi dla znajomych, nawet taki co ma bogatą galerię http://www. Czyli wychodzi na to że walić ceny niższe i się nie rejestrować. Bez tzw KABLA US nic nie zrobi, co innego Policja Skarbowa, ale to trudniejsza sprawa bo osoba zgłaszająca musi być przy okazaniu winy sprawcy. Jednym słowem 3 świat ;-)
Damian Gumiela
Oczywiście każdy z Was ma rację psucie rynku jest spowodowane po pierwsze “firmami” fotograficznymi które o posiadaniu Regonu czytają w Puls Biznesie. Sprawa Jest oczywista że całe przygotowania do tak ważnej uroczystości jak ślub sprowadzają się do marzeń z dzieciństwa i wyobrażaniu sobie jak mój ślub może wyglądać tak jest w 90% przypadków. Dlatego wydawane są duże kwoty na sale, sukienkę, limuzynę czy wspomnianą powyżej fontannę czekoladową za 2 tyś zł. Przy takiej sumie pieniędzy wydanie 2-3 tyś na fotografa nie powinno być nadmiernie wygórowaną kwotą. Rynek zepsuty jest przez chorą konkurencję którzy są w stanie wykonać reportaże za 600 zł. Ale szanowni Młodzi zwróćcie również uwagę na to co za daną kwotę otrzymujecie oraz za co ewentualnie musielibyście dopłacić. Ja w swojej pracy zawodowej staram się aby oferta fotografii ślubnej tak jak w Krakowie czy zupełnie innej miejscowości była jasna i jednolita. Nie chce tu reklamować się jaki to nie jestem uczciwy ale myślę że takie rady każdemu z was się przydadzą. Na pewno zdarza się częściej że fotograf tani chce później jednak trochę więcej zarobić. Przykłady zdjęcia oddawane są w małej rozdzielczości nie możliwej do wywołania. Za każdą dodatkową odbitkę trzeba słono płacić. Dostajecie kiepskie albumy za 30 zł. I wiele podobnych innych sytuacji. Rynek również jest zepsuty przez liczne “kursy fotografii ślubnej” osoby po takim kursie myślą że już mogą WSZYSTKO. Tak na prawdę wykonywanie zdjęć na ślubach to nie tylko sztuka czy złapanie tej chwili. To również ogromny stres dla każdego fotografa aby “zdążyć” nie mniejszy niż dla pary stojącej przed ołtarzem. Drodzy Młodzi tak na prawdę cena jest ważna w każdej dziedzinie ale jeżeli chcecie postawić na profesjonalizm miejcie na uwadze to że każdy z Nas fotografów wydaje powiedzmy 20 000 na sprzęt który się zużywa i co kilka sezonów wymieniamy po to abyście nie mieli przykrych niespodzianek na ślubie. Doceńcie naszą pracę i ten ważny dla Was dzień.
Elenin Updates
Nice post….
[…] Very well said, despite this particular content is not really newly posted. We concur with the bulk of your actual points, the only suggestion I might supply is to see a couple more pictures. Thanks a lot for the post, it was appreciated. […]…
squirrel feeder
Its astonishing how much more attention I receive from the other gender now that I use squirrel feeders!
Merlin Whelton
Hi there, I discovered your site by way of Google while searching for a similar topic, your website got here up, it seems great. I’ve bookmarked it in my and google bookmarks.
chiptuning zachodniopomorskie
Best chiptuning in Poland. If you want your car to go faster is necessary to visit us!
Fotografia Ślubna
Należy zgodzić się z autorem artykułu, że wszystko zależy od wypracowanej własnej marki, która posiada unikalny charakter, jest wyjątkowa w swojej formie i rozpoznawalna. Wtedy znajdziemy swoją grupę docelową klientów, nie zawracając sobie głowy całą rzeszą konkurencji fotografującej za przysłowiową złotówkę.
Fotosiak
Witam
Temat trochę umarł ale coś dorzucę.
Realnie z kosztami to wygląda tak: Fotografuje na umowę o dzieło, płace od tego podatek. Od całej kwoty a nie pomniejszonej o koszty. Tak tak drodzy koledzy i koleżanki, realnie płace wyższe podatki bo po prostu nie odliczam sobie kosztów. Tak naprawdę każdy kto ma firmę unika płacenia podatków poprzez robienie sobie kosztów. Pomijam oczywiście kolesi co robią bez umowy.