Aparat subiektywnie idealny

Jaki aparat kupić? Prawdę mówiąc to pytanie dochodzi do mnie z zewnątrz dość często, ale sam sobie rzadko je zadaję. Dlaczego? Bo dokładnie wiem jaki bym chciał. Kilka lat temu, całymi miesiącami czekałem na Konica-Minolta 7D. Jednak o wiele dłużej muszę czekać na coś co spełnia również te najdrobniejsze wymagania. Ich spełnienie pozwoli mi zostać posiadaczem aparatu subiektywnie idealnego.

 

Już kilka wiosen temu ściśle określiłem sobie co w narzędziu do chwytania chwil jest istotne, a co mało ważne. Generalnie można to sprowadzić do kilku liczb, a w szerszym ujęciu wygląda to następująco:

 

Jasna i szeroka perspektywa

Koniecznie jasny i szeroki obiektyw. Powyżej 50mm rzadko się wychylam, a 28 to moja ulubiona liczba. Trzykrotność zooma to maksimum na jakie jestem w stanie się zgodzić. “Peryskopy” o zakresie 28-504mm nadają się co najwyżej na prezenty komunijne dla znienawidzonych siostrzeńców. Owszem da się tym skupić światło na matrycy, ale już dużo trudniej będzie o skupienie oglądającego nad wykonanym zdjęciem.

 

Szybko i dyskretnie

Nie lubię czekać, ani tracić. Aparat musi się uruchamiać jak tylko o tym pomyśle. Kiedy jestem wypoczęty to reaguję w czasie około 0,7 sekundy. Czekanie na przejście aparatu w stan gotowości dodatkowe pół sekundy, może stać się bezpośrednią przyczyną utraty wielu ujęć. Ten problem nie będzie dotyczył fotografów kwiatostanów i studyjnych aranżacji, ale już nawet dla domowych zdjęć własnej pociechy, okaże się nie bez znaczenia.

 

Fotografować z prędkością 3 klatek na sekundę mogłem już 10 lat temu. Do dziś nie udało mi się tego wykorzystać prawdopodobnie więcej aniżeli 3 razy. Ten parametr jest dla mnie mniej więcej tak ważny jak kształt baterii. Oczywiście jeśli ktoś myśli o wyścigach konnych, albo rajdach samochodowych powinien to potraktować z nieco większą powagą.

 

Oprócz określenia prędkościowych wymogów, dodałbym jeszcze parametr mierzony w decybelach. Maszyna rejestrująca nie może być zbyt głośna. Najlepiej by procesu rejestracji nie był w stanie usłyszeć nikt inny jak tylko osoba odpowiedzialna za ową rejestrację. Klapanie lustra i buczący silnik autofokusa to odgłosy które straszą gołębie, irytują duchownych i podobnie jak długie przechodzenie aparatu w stan gotowości, mogą spowodować utratę naturalnego ujęcia.

 

Idealny aparat

 

Wrażliwość na punkcie

O rozdzielczości i jej marketingowej (ciemnej) stronie napisano już wiele. Powiększanie liczby pikseli kojarzy mi się głównie z dłuższym transferem zdjęć i szybszym zapełnieniem przestrzeni dyskowej. Osiem milionów żywych pikseli daje mi wszystko co potrzebuję. Jeśli matryca osiąga idealne wymiary 24×36mm to przyjmuję że wartość punkcików rządnych światła może się z lekkością podwoić.

 

Dużo bardziej istotną kwestią jest wrażliwość pikseli. To jak wspólnie przechwytują niuanse w tonach i walczą o utrzymanie formy przy ISO równym osiemset. Piksele muszą być czułe i wyrozumiałe niczym córy Koryntu. Wymagam od nich też nienagannej współpracy z innymi elementami, oraz pozbawionej kłamstw percepcji dla kolorów i detali. Oczywiście ostateczne efekty są bezpośrednio związane z optyką i dlatego zawsze ten element maszyny rejestrującej będzie kluczowy na drodze do uzyskania zacnych parametrów.

 

Waga problemu

Plecak wypełniony “niezbędnym” sprzętem dochodzi zazwyczaj do wagi 11Kg. Można by na drodze kompromisów odciążyć go o 1,5 kg, ale kompletnie mi to nie daje radości. W założeniu te półtora kilograma ma być finalną wagą z jaką miałbym się zmierzać. Ciężar idzie również w parze z wielkością. Tym samym nie tylko chodziłoby o lżejsze życie, ale też o zastąpienie plecaka kieszenią płaszcza.

 

Wielkość ma też znaczenie kiedy poruszymy zagadnienie sekretności i intymności. Nawet jeśli ma się najcichszy aparat, ale o wielkości odpowiadającej połowie ciała fotografowanej osoby, to z dużą szansą wzbudzi się u niej niemiłą dawkę strachu i napięcia. Ponieważ już dawno straciłem respekt u ludzi, którzy dobrze wiedzą, że Canon jest najlepszy, jestem gotów też stracić resztkę powagi z powodu śmiesznych gabarytów. Wszytko to na poczet robienia naturalnych zdjęć i szacunku dla własnego kręgosłupa.

 

Jesteśmy blisko

Aparatu, który spełniałby powyższe oczekiwania, nie ma jeszcze w produkcji. Nie jest tak bynajmniej dlatego, że te oczekiwania są jakoś specjalnie wygórowane. Nie ma go, bo bezcelowe stałoby się produkowanie wtedy wielu innych modeli. Na szczęście postęp trwa. Rynek robi się coraz bardziej nasycony i coraz bardziej wymagający. Dzięki temu pojawiają się już pomysły które zwiastują dobry kierunek. Kierunek subiektywnie idealny.

 

Za parę dni ujawnię jak w najmniejszych szczegółach prezentuje się aparat idealny. To będzie wyjątkowa premiera, której na próżno szukać gdziekolwiek indziej.

 

(Edycja: 27 lipiec 08 -  Aparat subiektywnie idealny - prezentacja) 

 

Tags:

Leave a Reply