Archive for lipiec, 2008

Aparat subiektywnie idealny - prezentacja

niedziela, lipiec 27th, 2008

Aparat który zaraz dokładniej poznacie nie jest ani cudem techniki, ani jakimś futurystycznym wymysłem. To coś co może powstać szybciej niż nam się wydaje. Możliwe też, że w podobnej formie już istnieje i czeka w laboratoryjnym sejfie jednego z producentów na ten odpowiedni moment. Jak to się ładnie mówi - moment decydujący.

 

Nie jest to projekt w stylu Adama Słodowego, który zwykł tworzyć coś z niczego. Nie będziemy więc używać pasków blach - które jak mówił prowadzący “Zrób to sam” - “można znaleźć na każdym podwórku…”. Konstrukcję oprę o gotowe podzespoły istniejących już aparatów. No może z małym wyjątkiem…

 

Aparat subiektywnie idealny - elementy

 

Parametry jakie ma posiąść aparat subiektywnie idealny opisałem już wcześniej, więc aby się nie powtarzać przejdę od razu do meritum.

 

Za wyjściowy model posłużył mi zaprezentowany zaledwie kilka dni temu Panasonic Lumix DMC-LX3. Ta premiera to milowy krok w rodzinie kompaktów. Na szczególną uwagę zasługuje szerokokątny i jasny obiektyw Leica DC Vario-Summicron o ogniskowych (ekwiwalent dla małego obrazka) 24-60 mm. Ten element jest z miejsca subiektywnie idealny i nie musimy go już ulepszać. LX3 ma też takie ważne elementy jak stopkę na zewnętrzną lampę błyskową , stabilizator obrazu i oczywiście umożliwia w pełni manualną obsługę z wykorzystaniem formatu RAW.

 

Czego zabrakło w nowym Lumixie, to wspomnianych ostatnio wrażliwych pikseli. To bardzo ważne i niestety upakowanie 10 milionów punktów na sensorze 1/1,63 cala nie daje idealnych rezultatów. Dlatego właśnie ten element zostaje usunięty, a w jego miejsce pojawia się czułość innego - nie mniej rewolucyjnego kompaktu - Sigmy DP-1.

 

Przy tradycyjnej matrycy piksele tworzą mozaikę i odpowiadają za przyjęcie tylko jednej z podstawowych barw, co jest powodem artefaktów, efektów halo i innych nieprzyjemności które dotykają nasze zdjęcia. Matryca Foveon X3, umieszczona w DP-1, odpowiada swoją wielkością tym znajdującym się w większości cyfrowych lustrzanek. Wszystkim którzy nie spotkali się jeszcze z tym rozwiązaniem, naprędce wyjaśnię, że rewolucyjność tego wynalazku polega na “zatopieniu” w krzemie trzech warstw fotodetektorów, z której każda wychwytuje inną z 3 podstawowych barw. Efekty są widoczne gołym okiem.

 

Aparat subiektywnie idealny - prezentacja

 

 Nie obejdzie się jednak bez użycia piłki i kleju. Sensor z DP-1 może zaoferować jedynie obrazy o wymiarach 2640 x 1760 pikseli. Nie wiele się zastanawiając wydobywam dwie takie matrycę i jedną z nich przycinam o 20%. Po sklejeniu pozostałego kawałka z tym nieruszonym otrzymuje coś zbliżonego do klatki filmu małoobrazkowego. Rozdzielczość około 8 milionów pikseli - o to chodziło!

 

Pozostaje jeszcze kwestia brandingu. Jak wiadomo marka budzi emocje. Jeśli jest mocna i wyrazista powoduje że z czymś się mocniej utożsamiamy. W efekcie zwiększa to nasze zadowolenie z danego produktu. Nie może być inaczej z aparatem subiektywnie idealnym.

 

Przy wyborze tego elementu kierowałem się ideą marketingu nostalgii. Lumix, Sigma, czy nawet Leica nie ma takiej siły jak pierwszy aparat jaki przyszło nam trzymać w rękach. Dla większości była to oczywiście Smena (CMEHA) 8M. Nazwa jest bez wątpienia subiektywnie idealna. “Smena” oznacza w wolnym tłumaczeniu “Młode pokolenie”. Symbol 8M to oczywiście nic innego jak liczba pikseli. Nie mam pojęcia jak to przewidziano w 1952 roku, ale wszystko się zgadza.

 

Po tych kilku - wcale nie wyszukanych - zabiegach uzyskaliśmy coś niebanalnego. Coś co jest jasne i szerokie, całkiem wrażliwe i w dodatku o wadze zbliżonej do niewielkiego obiektywu lustrzanki. Oprócz tego ma w sobie element nostalgii i już samo patrzenie na ten produkt może spowodować obiektywne zadowolenie.

 

Aparat subiektywnie idealny - Smena 8M z matrycą 2xFX3 na bazie konstrukcji Leica-Panasonic

 

Wiem, że trochę rozczaruję na koniec, ale nie mogę niestety zaprezentować przykładowych zdjęć. Małym felerem tej konstrukcji okazało się zmniejszenie miejsca na kartę pamięci kosztem powiększonej matrycy (2x X3).  Z pomocą przyjdzie zapewne bezprzewodowa komunikacja i po zainstalowaniu nadajnika Wi-Fi ten problem zniknie. Na ten moment nie mogę się jednak zdecydować z jakiego aparatu mógłbym taki nadajnik zapożyczyć.

 

Niezależnie do tego, jeśli macie jakieś propozycję, które uczyniłyby z tego subiektywnie idealnego aparatu, aparat absolutnie idealny - proszę się nie krępować i przedstawiać własne sugestie. Pamiętajcie jednak, aby kierować się zdrowym rozsądkiem i żeby sugerowane podzespoły “można było znaleźć na każdym podwórku…”.

 

Aparat subiektywnie idealny

czwartek, lipiec 24th, 2008

Jaki aparat kupić? Prawdę mówiąc to pytanie dochodzi do mnie z zewnątrz dość często, ale sam sobie rzadko je zadaję. Dlaczego? Bo dokładnie wiem jaki bym chciał. Kilka lat temu, całymi miesiącami czekałem na Konica-Minolta 7D. Jednak o wiele dłużej muszę czekać na coś co spełnia również te najdrobniejsze wymagania. Ich spełnienie pozwoli mi zostać posiadaczem aparatu subiektywnie idealnego.

 

Już kilka wiosen temu ściśle określiłem sobie co w narzędziu do chwytania chwil jest istotne, a co mało ważne. Generalnie można to sprowadzić do kilku liczb, a w szerszym ujęciu wygląda to następująco:

 

Jasna i szeroka perspektywa

Koniecznie jasny i szeroki obiektyw. Powyżej 50mm rzadko się wychylam, a 28 to moja ulubiona liczba. Trzykrotność zooma to maksimum na jakie jestem w stanie się zgodzić. “Peryskopy” o zakresie 28-504mm nadają się co najwyżej na prezenty komunijne dla znienawidzonych siostrzeńców. Owszem da się tym skupić światło na matrycy, ale już dużo trudniej będzie o skupienie oglądającego nad wykonanym zdjęciem.

 

Szybko i dyskretnie

Nie lubię czekać, ani tracić. Aparat musi się uruchamiać jak tylko o tym pomyśle. Kiedy jestem wypoczęty to reaguję w czasie około 0,7 sekundy. Czekanie na przejście aparatu w stan gotowości dodatkowe pół sekundy, może stać się bezpośrednią przyczyną utraty wielu ujęć. Ten problem nie będzie dotyczył fotografów kwiatostanów i studyjnych aranżacji, ale już nawet dla domowych zdjęć własnej pociechy, okaże się nie bez znaczenia.

 

Fotografować z prędkością 3 klatek na sekundę mogłem już 10 lat temu. Do dziś nie udało mi się tego wykorzystać prawdopodobnie więcej aniżeli 3 razy. Ten parametr jest dla mnie mniej więcej tak ważny jak kształt baterii. Oczywiście jeśli ktoś myśli o wyścigach konnych, albo rajdach samochodowych powinien to potraktować z nieco większą powagą.

 

Oprócz określenia prędkościowych wymogów, dodałbym jeszcze parametr mierzony w decybelach. Maszyna rejestrująca nie może być zbyt głośna. Najlepiej by procesu rejestracji nie był w stanie usłyszeć nikt inny jak tylko osoba odpowiedzialna za ową rejestrację. Klapanie lustra i buczący silnik autofokusa to odgłosy które straszą gołębie, irytują duchownych i podobnie jak długie przechodzenie aparatu w stan gotowości, mogą spowodować utratę naturalnego ujęcia.

 

Idealny aparat

 

Wrażliwość na punkcie

O rozdzielczości i jej marketingowej (ciemnej) stronie napisano już wiele. Powiększanie liczby pikseli kojarzy mi się głównie z dłuższym transferem zdjęć i szybszym zapełnieniem przestrzeni dyskowej. Osiem milionów żywych pikseli daje mi wszystko co potrzebuję. Jeśli matryca osiąga idealne wymiary 24×36mm to przyjmuję że wartość punkcików rządnych światła może się z lekkością podwoić.

 

Dużo bardziej istotną kwestią jest wrażliwość pikseli. To jak wspólnie przechwytują niuanse w tonach i walczą o utrzymanie formy przy ISO równym osiemset. Piksele muszą być czułe i wyrozumiałe niczym córy Koryntu. Wymagam od nich też nienagannej współpracy z innymi elementami, oraz pozbawionej kłamstw percepcji dla kolorów i detali. Oczywiście ostateczne efekty są bezpośrednio związane z optyką i dlatego zawsze ten element maszyny rejestrującej będzie kluczowy na drodze do uzyskania zacnych parametrów.

 

Waga problemu

Plecak wypełniony “niezbędnym” sprzętem dochodzi zazwyczaj do wagi 11Kg. Można by na drodze kompromisów odciążyć go o 1,5 kg, ale kompletnie mi to nie daje radości. W założeniu te półtora kilograma ma być finalną wagą z jaką miałbym się zmierzać. Ciężar idzie również w parze z wielkością. Tym samym nie tylko chodziłoby o lżejsze życie, ale też o zastąpienie plecaka kieszenią płaszcza.

 

Wielkość ma też znaczenie kiedy poruszymy zagadnienie sekretności i intymności. Nawet jeśli ma się najcichszy aparat, ale o wielkości odpowiadającej połowie ciała fotografowanej osoby, to z dużą szansą wzbudzi się u niej niemiłą dawkę strachu i napięcia. Ponieważ już dawno straciłem respekt u ludzi, którzy dobrze wiedzą, że Canon jest najlepszy, jestem gotów też stracić resztkę powagi z powodu śmiesznych gabarytów. Wszytko to na poczet robienia naturalnych zdjęć i szacunku dla własnego kręgosłupa.

 

Jesteśmy blisko

Aparatu, który spełniałby powyższe oczekiwania, nie ma jeszcze w produkcji. Nie jest tak bynajmniej dlatego, że te oczekiwania są jakoś specjalnie wygórowane. Nie ma go, bo bezcelowe stałoby się produkowanie wtedy wielu innych modeli. Na szczęście postęp trwa. Rynek robi się coraz bardziej nasycony i coraz bardziej wymagający. Dzięki temu pojawiają się już pomysły które zwiastują dobry kierunek. Kierunek subiektywnie idealny.

 

Za parę dni ujawnię jak w najmniejszych szczegółach prezentuje się aparat idealny. To będzie wyjątkowa premiera, której na próżno szukać gdziekolwiek indziej.

 

(Edycja: 27 lipiec 08 -  Aparat subiektywnie idealny - prezentacja) 

 

Wyszukiwanie zdjęć po kolorach

środa, lipiec 23rd, 2008

Multicolour Search Lab to proste w obsłudze narzędzie, które pozwala na przeszukanie bazy zdjęć pod kątem odpowiedniej kolorystyki. W poszukiwaniach nie używamy jednak słów kluczowych, punktów na mapie, albo fraz, ale posługujemy się paletą barw.

 

Multicolour Search Lab

 

Jedno z rozwiązań wykorzystuje Flickrowe API i pozwala przeszukać 3 miliony wybranych zdjęć z serwisu Flickr. Już po pierwszych testach widać, że to wystarczająca ilość by otrzymać precyzyjne wyniki.  Możemy określić do 10 barw, a jeśli chcemy aby któryś z kolorów dominował, wystarczy go wybrać kilkakrotnie. Ta sama technologia została wykorzystana z uwzględnieniem zasobów Alamy, co pokazuje, że to rozwiązanie można scalić z praktycznie każdą składnicą zdjęć.

 

Skano to bezpieczny, prosty i tani sposób na skanowanie zdjęć, slajdów i negatywów, a także retusz i renowację zniszczonych fotografii. Zamień swoje stare zdjęcia na pliki cyfrowe. Skano to najwyższa jakość, najniższe ceny i prawdziwa wolność wyboru.

 

Zabawka czy pożyteczne narzędzie? Takie “kolorystyczne wyszukiwarki” mogą być wyjątkowo pomocne przy przeszukiwaniu zasobów banków zdjęć. Dekoratorzy wnętrz, graficy, czy fotoedytorzy nierzadko w większym stopniu kierują się przy wyborze obrazu jego kolorystyką aniżeli innymi elementami.

Focić każdy może?

piątek, lipiec 18th, 2008

 

Dzieciaki

Obejrzyj spokojnie fotki.

 

Dzieciaki

 

Dzieciaki

 

Dzieciaki

 

dzieciaki_8.jpg

 

dzieciaki_11.jpg

 

dzieciaki_12.jpg

 

dzieciaki_13.jpg

 

dzieciaki_16.jpg

 

dzieciaki_17.jpg

 

dzieciaki_18.jpg

 

 

Tak się złożyło, że w aparacie miałem nieskończony film, który aż się prosił o wywołanie. Odwiedziła mnie dzisiaj grupka dzieci w wieku 8 lat. W tym właśnie wieku dostałem swój pierwszy aparat. Postanowiłem zrobić dzieciakom trochę radości, a sobie darować trochę spokoju. Dałem więc im moją lustrzankę z obiektywem 50mm. Ustawiłem punkt automatycznego ustawiania ostrości na środek i powiedziałem - róbcie zdjęcia. Efekty ich pracy widzieliście przed chwilą. Ja wciąż jestem pod wrażeniem ich kreatywności. Same wymyślały pozy itd. Muszę to powtórzyć jeszcze kiedyś. Dzieci pomogły mi również wywołać film.

 

Zdjęcia Zwyczajne

wtorek, lipiec 15th, 2008

Czasem, gdy akurat mam nieochotę do pracy, wpisuję sobie w rubryczkę przeznaczoną na zdania zaczynające się od www coś ze słowem foto (albo tak bardziej światowo: ”photo”). Po chwili pojawiają się obrazki - motylki, listki, kropelki, łączki, góry albo panie - zupełnie nagie, niezupełnie; dramatyczne (zdjęte w byłej Wytwórni Majzlów I Hebli ”Przyszłość”) albo romantyczne (fotografowane na łączce najczęściej). Oczywiście nie wyczerpałem listy tematów, które tam się pojawiają, ale jedno jest charakterystyczne - coraz rzadziej pojawiają się tam Zdjęcia Zwyczajne.

 

Bo Zdjęcia Zwyczajne są zwyczajne, a więc jako nieartystyczne nie mają racji bytu obok pań z ”Przyszłości” czy pajączków z takim bokehem w tle, że aż mucha nie siada (nie siada na pajęczynce z kropelkami oczywiście).

 

Zdjęcia Zwyczajne nie  są też ”cool, jazzy i spox” (tu przepraszam za swoją słabą znajomość najnowszych trendów w przydawkach) więc nie trafią do miejsc specjalizujących się pokazywaniu szczęśliwych młodych ludzi właśnie tuż przed imprezą albo w jej trakcie.

 

W końcu na Zdjęciach Zwyczajnych nasza pociecha (albo nasz dziadek) nie patrzy w obiektyw pokazując śliczne swe pierwsze ząbki (albo ostatnie). Nie trafią zatem takie zdjęcia do naszych klas (oraz waszych i ich).

 

No i dobrze - jakaś kategoryzacja musi być. Inaczej już zupełnie utonęlibyśmy w tym fotooceanie. Pstrykamy więc namiętnie robaczki o zachodzie na tle albo Ziunię z Kają, co sobie nowe tipsy zrobiły albo Kajtusia z pierwszym hamburgerem. Tylko jakoś na szare, zwykłe życie brakuje nam kart pamięci. No bo gdzie to wysłać potem i komu pokazać? Ot, taki widok zza okna, droga do pracy, pani Wandzia dzwoniąca ze swej komórki, dziecko bawiące się w skupieniu, żona robiąca kolację, tramwaj, sklep z bułkami, mglisty poranek listopadowy na przystanku czy witryna w pobliskim kiosku. Dziś to są bzdury, każdy widzi takie rzeczy dzień w dzień. Ale jutro nie będzie dziś. Za kilka, kilkanaście, a już za kilkadziesiąt lat to wszystko będzie prehistorią. I gdy komórka dołączy do kałamarza, detektora i młynka do kawy, najbardziej pożądanym przez nas widokiem będą Zwyczajne Zdjęcia z 15 lipca 2008 roku…

 

 Zwyczajne zdjęcie z maja 1975 roku

 

Zwyczajne zdjęcie z maja 1975 roku.

Kalendarze z paniami w walce o wyższe dobro

poniedziałek, lipiec 14th, 2008

Zdobią szafki warsztatów samochodowych, zaplecza klubów nocnych, a nawet ściany komisariatów. Kalendarze z nagimi lub po prostu zdrowymi paniami, stały się już dawno popularnym elementem dekoracyjnym wielu miejsc - zarówno tych prywatnych jak i publicznych.

 

Założona przez Kalifornijskich surferów fundacja Surfrider jako jeden ze swoich celów obrała ochronę natury. Walczyć można oczywiście na różne sposoby, ale niejednokrotnie udowodniono, że efektywnym sposobem jest zwrócenie oczu opinii publicznej na konkretny problem. Problemem w tym wypadku jest zanieczyszczenie plaż i wód oceanów, a oczom ukazano kalendarz ze skąpo przyodzianymi modelkami.

 

polution babes

 

Zdjęcia są wykonane na wysokim poziomie, ale to oczywiście nie wystarczający powód by tym przedsięwzięciem się zachwycać. Kalendarz zasługuję na uwagę co najmniej z dwóch innych powodów. Po pierwsze zdjęcia modelek wykonane zostały na wyraźnie zanieczyszczonych plażach, tworząc tym samym wyjątkowo ciekawy kontrast. Po drugie te starania zostały dostrzeżone w Cannes gdzie projekt wykonany przez agencję Young&Rubicam otrzymał brązowego lwa w kategorii “Design”.

 

 

polution babes2

 

Jury konkursu zapewne też oderwało wzrok od modelek i zwróciło uwagę na koncepcję prezentacji dni tygodnia, które do złudzenia przypominają układ okresowy pierwiastków. Trudno powiedzieć czy taki kalendarz zawisłby w pracowni  Mendelejewa. Warto jednak dodać, że to nie pierwszy pomysł na wykorzystanie kalendarza z kobiecością, jako oręża w ekologicznej walce. Podobną strategie obrały studentki weterynarii z Nowej Zelandii.

Cyfrówka do rzucania

piątek, lipiec 11th, 2008

Już jakiś czas temu pojawiła się koncepcja latającego aparatu. Okazała się na tyle ciekawa, że prawdopodobnie stałą się inspiracją dla tureckiego projektanta Hakana Bogazpinara do stworzenia urządzenia o nazwie “Flee”.

 

flee1

 

“Flee” to stosunkowo prosta konstrukcja, przypominająca piłkę z doczepioną ruchomą lotką. Wewnątrz skrywa matrycę, baterie, oraz nadajnik Bluetooth. Pa wyrzuceniu tego nietypowego aparatu w powietrze, zaczyna on wykonywać zdjęcia w ustalonych odstępach czasu i wysyłać je wprost do naszego telefonu komórkowego.

 

flee2

 

Efekty takiej zabawy mogą być zapewne bardzo ciekawe. Szczególnie jeśli pomyślimy o wykorzystaniu “Flee” podczas zabawy na plaży, łące, albo też podczas grilla z przyjaciółmi w ogródku.

 

Cena, wymiary i parametry jak przystało na projekt koncepcyjny nie są niestety znane. Jeśli ktoś zdecyduje się na masową produkcję “Flee” miejmy tylko nadzieję, że nie będzie to drogi gadżet, a matryca pozwoli na otrzymywanie zdjęć, które wyglądają dobrze nie tylko na ekranie komórki.

 

[via behance.net]

Edycja zdjęć w Gronie

wtorek, lipiec 8th, 2008

Serwis społecznościowy Grono.net wprowadził nowe narzędzie nazwane PhotoManagerem. Dzięki temu modułowi można zarządzać galeriami w ramach własnego konta, oraz w podstawowym zakresie edytować dodane przez siebie zdjęcia.

 

grono - photomanager

 

Do dyspozycji mamy m.in takie funkcje jak kadrowanie, obracanie, zmiana kolorystyki, nasycenia, kontrastu, oraz wygładzanie i wyostrzanie zdjęć.  PhotoManager wykonany jest bardzo schludnie, a nawet można powiedzieć, że nadzwyczaj minimalistycznie. Trudno powiedzieć dlaczego nie zastosowano w menu odpowiedniej ikonografii, natomiast posłużono się tekstowym opisem funkcji.  Pewne nieudogodnienie napotkamy podczas dodawania zdjęc do galerii. Po wykonanej operacji zdjęcie nie pojawia się natychmiast w galerii i zajmuje mu to od kilkanasty do kilkudziesięciu sekund.

 

PhotoManager to zapewne zwiastun tego, jak niebawem prezentować się będą galerie w profilach innych polskich serwisów społecznościowych z Naszą-klasą na czele.

Lista 9 informacyjnych serwisów fotograficznych

piątek, lipiec 4th, 2008

Dobrze jest wiedzieć, a jeszcze lepiej jest wiedzieć szybciej od innych. Informacje o fotograficznych nowościach najlepiej czerpać z kilku źródeł. Poniżej lista 9 miejsc, w których znajdziesz aktualności i inne informacje ze świata fotografii. Zestawienie jest praktycznie wyczerpujące i pomija serwisy rzadko uaktualniane, bądź poświęcone specyficznej dziedzinie fotografii.

serwisy_fotograficzne

 

1. Fotopolis.pl

Sędziwy już serwis, który może się pochwalić największą liczbą czytelników. Znajdziemy tu zarówno niusy odnośnie fotograficznego sprzętu, jak i porady, oraz recenzje. Nie brakuje też kalendarium wystaw i informacji o konkursach.

 

2. Świat Obrazu.pl

Obecny w sieci od 9 lat, a swoje strony oddaje zarówno zagadnieniom fotografii jak i video. Świat Obrazu nierzadko porusza też tematy związane z oświetleniem, archiwizacją i projektorami.

 

3. Fotografuj.pl
Jeden z nowszych, ale prężnie rozwijających się serwisów z artykułami na bardzo dobrym poziomie merytorycznym. Oprócz dostarczania bieżących informacji, Fotografuj.pl pomoże też w porównaniu parametrów sprzętowych, oraz za sprawą działów “Teoria” i “Praktyka” wzbogaci naszą wiedzę zarówno od strony teoretycznej jak i praktycznej.

 

4. Fotal.pl

Serwis w głównej mierze oddany informacjom o premierach sprzętowych, oraz wydarzeniom kulturalnym związanych z fotografią.

 

5. Optyczne.pl

Nacisk redakcji kładziony jest zdecydowanie na sprzętowe nowości i ich testy. Optyczne.pl wychodzi nieco poza tematykę fotograficzną zajmując się również innymi urządzeniami optycznymi. Najlepszym tego przykładem jest baza kilkuset lornetek.

 

6. Fotoblogia.pl

Funkcjonujący od niedawna serwis, należący do Blomedia - sieci serwisów informacyjnych prowadzonych w formie bloga. Fotoblogia skupiona jest wokół nowości sprzętowych, począwszy od aparatów a na akcesoriach i gadżetach skończywszy.

 

7. DigFoto.pl
Mieszanka serwisu informacyjnego ze społecznościowym. Oprócz strony informacyjnej mamy też - podobnie jak w Fotografuj.pl - możliwość zaprezentowania własnej twórczości fotograficznej.

 

8. Fotoclub.pl

Kolejny wortal fotograficzny, co prawda nazywający sam siebie portalem. Propozycja nie wyróżniająca się na tle konkurencyjnych serwisów. Głównym poruszanym tematem są oczywiście nowości sprzętowe.

 

9. Fotomaniak.pl

Najmłodszy w tym zestawieniu serwis, który podobnie jak Fotoblogia.pl należy do sieci blogów tematycznych. Wyraźnie nastawiony na generowanie szybkich niusów, bez specjalnego nacisku na ich jakość.

 

Fotografia na wybiegu

środa, lipiec 2nd, 2008

Pas startowy - białe podium oświetlone blaskiem o temperaturze około 4600 stopni Kelwina. Po jego bokach rzędy oczu oczekujących prawdziwej inspiracji. Na końcu śnieżnego pasa ambona, wypełniona różnej długości lufami gotowymi do strzału z prędkością kilku ujęć na sekundę. Za moment rozpocznie się wbieganie trendów. Kilkuset projektantów i setki modelek. Witamy na pokazie mody!

 

Aparat i zorientowany na długą ogniskową obiektyw ma każdy, ale aby należycie to wykorzystać, należy znaleźć odpowiednie miejsce. Centralnie jest najlepiej, ale jednocześnie tam najciaśniej i duszno. Dobrym uzupełnieniem do fotograficznej torby staje się drabina, albo metalowa skrzynia która w praktyczny sposób może ją zastąpić. Co drugi strzelec dobrze o tym wie, reszta wciska się po bokach by znaleźć się możliwie blisko “złotego środka”.

 

Fotografowanie pokazów mody w takim wydaniu ma bardzo specyficzny charakter. To fotografia pozbawiona polotu i tego co w fotografii tak istotne - indywidualnego punktu widzenia. Ażeby zostać fotografem wybiegowym wystarczy średniej jakości sprzęt i godzina przeszkolenia z obsługi aparatu. Zdjęcia trzydziestu ściśniętych fotografów na podium są niemalże identyczne. Różnice można znaleźć jedynie w ich zabarwieniu, jako że każdy z inną efektywnością radzi sobie z okłamywanym pomiarem temperatury barwowej. Jeśli miało się trochę szczęścia jedno na dziewięć tysięcy zdjęć może być chociaż trochę inne. Nadal jednak nie ma czym się chwalić.

 

GFW

foto: Aleksander Lucis

 

Jak już mówimy o ilości to warto dodać, że taka trzydniowa impreza świata mody, wymaga wykonania około 10 000 zdjęć. Oczywiście tylko wtedy jeśli celem jest pokazanie każdej z kolekcji projektanta na co najmniej kilkunastu fotkach. W efekcie średniej jakości lustrzanka jest do wyrzucenia po około 10  takich imprezach (trochę nowsza wytrzymać powinna 15), co zatwardziałym fotografom wybiegowym może się przytrafić nawet w jedno lato.

 

Czy jest sens uprawiania takiej fotografii? Z punktu widzenia projektantów, modelek, modeli ludzi ze świata mody i innych obserwatorów, zapewne ma to sens. Z punktu widzenia zawieszonego na drabinie przez kilka godzin fotografa, jest to chyba bliższe ćwiczeniom sprawnościowym, aniżeli jakiejkolwiek formie wyrażania się. Trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś to naprawdę lubi i czuje, że robi to coraz lepiej.

 

Czy aby wszystkie kombinacje “pokaz mody - fotografia”, muszą wyglądać tak samo? Niekoniecznie. Dobry przykład znalazłem na blogu Blindspot, gdzie jeden z linków zaprowadził mnie do serii zdjęć fotografa agencji Magnum - Paolo Pellegrina. To oczywiście prawdziwy reportaż, gdzie fotograf nie tylko się przemieszczał, ale też zrobił coś znacznie więcej. Te 16 zdjęć w zestawieniu z kilkoma tysiącami wykonanymi z drabiny na ambonie, mają się mniej więcej tak do siebie, jak deser z czarnych trufli z francuskiego regionu Périgord do dwóch ton zmarzniętych ziemniaków przed segregacją.